InspirujeMY

My ludzie skromni, ludzie prości,

Żadni nadludzie ni olbrzymy,

Boga o inną moc prosimy,

O inną drogę do wielkości.

Chmury nad nami rozpal w łunę,

Uderz nam w serca złotym dzwonem,

Otwórz nam Polskę, jak piorunem

Otwierasz niebo zachmurzone.

Daj nam uprzątnąć dom ojczysty

Tak z naszych zgliszcz i ruin świętych,

Jak z grzechów naszych, win przeklętych.

Niech będzie biedny, ale czysty —

Nasz dom z cmentarza podźwignięty.

Ziemi, gdy z martwych się obudzi

I brzask wolności ją ozłoci,

Daj rządy mądrych, dobrych ludzi,

Mocnych w mądrości i dobroci.

A kiedy lud na nogi stanie,

Niechaj podniesie pięść żylastą:

Daj pracującym we władanie

Plon pracy ich we wsi i miastach.

Bankierstwo rozpędź — i spraw, Panie,

By pieniądz w pieniądz nie porastał.

Pysznych pokora niech uzbroi,

Pokornym gniewnej dumy przydaj.

Poucz nas, że pod słońcem Twoim

„Nie ma Greczyna ani Żyda”.

Puszącym się, nadymającym

Strąć z głowy ich koronę głupią,

A warczącemu wielkorządcy

Na biurku postaw czaszkę trupią.

Piorunem ruń, gdy w imię sławy

Pyszałek chwyci broń do ręki,

Nie dopuść, żeby miecz nieprawy

Miał za rękojeść krzyż Twej męki.

Niech się wypełni dobra wola

Szlachetnych serc, co w klęsce wzrosły,

Przywróć nam chleb z polskiego pola,

Przywróć nam chleb z polskiego pola,

Przywróć nam trumny z polskiej sosny.

Lecz nade wszystko — słowom naszym,

Zmienionym chytrze przez krętaczy,

Jedyność przywróć i prawdziwość:

Niech prawo zawsze prawo znaczy,

A sprawiedliwość — sprawiedliwość.

Niech więcej Twego brzmi imienia

W uczynkach ludzi niż w ich pieśni,

Głupcom odejmij dar marzenia,

A sny szlachetnych ucieleśnij.

Spraw, byśmy błogosławić mogli

Pożar, co zniszczył nasz dobytek,

Jeśli oczyszczającym ogniem

Będzie dla naszych dusz nadgnitych.

Każda niech Polska będzie wielka:

Synom jej ducha czy jej ciała

Daj wielkość serc, gdy będzie wielka,

I wielkość serc, gdy będzie małą.

Wtłoczonym między dzicz niemiecką

I nowy naród stu narodów —

Na wschód granicę daj sąsiedzką,

A wieczną przepaść od zachodu.

Dłonie Twe, z których krew się toczy,

Razem z gwoździami wyrwij z krzyża

I zakryj, zakryj nimi oczy,

Gdy się czas zemsty będzie zbliżał.

Przyzwól nam złamać Zakon Pański,

Gdy brnąć będziemy do Warszawy

Przez Tatry martwych ciał germańskich,

Przez Bałtyk wrażej krwi szubrawe,

I boleści:

Nadzieją — że nam przyjaciele

Naprzeciw wyjdą z Miasta Krzyżów,

Niosący w oczach przebaczenie

I łzy radości, a nie wyrzut.

Boleści — że nam nie pomogą

Te łzy ni łaska, ni witanie…

MILCZĄCE między nami stanie

Zjawą złowrogą.

Nie rzucim ziemi skąd nasz ród!

Nie damy pogrześć mowy

Polski my naród, polski lud,

Królewski szczep Piastowy

 

Nie damy, by nas gnębił wróg!

Tak nam dopomóż Bóg!

Tak nam dopomóż Bóg!

 

Do krwi ostatniej kropli z żył

Bronić będziemy ducha,

Aż się rozpadnie w proch i w pył

Krzyżacka zawierucha

 

Twierdzą nam będzie każdy próg!

Tak nam dopomóż Bóg!

Tak nam dopomóż Bóg!

 

Nie będzie Niemiec pluł nam w twarz

Ni dzieci nam germanił,

Orężny wstanie hufiec nasz,

Duch będzie nam hetmanił

 

Pójdziem, gdy zabrzmi złoty róg!

Tak nam dopomóż Bóg!

Tak nam dopomóż Bóg!

 

Nie damy miana Polski zgnieść

Nie pójdziem żywo w trumnę

W Ojczyzny imię, na jej cześć

Podnosi czoła dumne

 

Odzyska ziemi dziadów wnuk!

Tak nam dopomóż Bóg!

Tak nam dopomóż Bóg!